Czy warto?

Czy warto? Czy 800-1000 zł wydane na tydzień nad szwedzką wodą to o wiele nie za dużo? Wyobraź sobie ogromne jezioro. Delikatne fale muskają łódkę, na której się znajdujesz. Słyszysz, jak wiatr porusza hektarami trzcin stwarzając przyjemny dla ucha szum. Takie okoliczności sprawiają, że można dostać wątpliwości, czy jest na świecie jakieś inne miejsce dające tyle spokoju i wyciszenia, niż te gdzie jesteś. Jeśli czujesz, że codzienna ciężka praca, zgiełk samochodów, ciągły stres, różnego rodzaju kłopoty wyryły na tobie tak ciężkie rany w psychice, że potrzebujesz coś z tym zrobić, to jest to najlepsze miejsce, aby te rany zagoić. Pomyśl też o tym, ze skoro jesteś wędkarzem, to twój wnuczek tez może przejąć w życiu tą niesamowitą skłonność. Po wizycie w Szwecji nie zawiedziesz go brakiem wciągających wędkarskich opowiadań. Prawdopodobnie może skończyć się tak, że po przeżyciu takiego wędkarskiego szału zadecydujesz, że nie będzie to ostatnia wyprawa w tamte strony.

Z relacji wędkarzy można się dowiedzieć, że nierzadko ryby brały tak, że podczas jednego spinningowego rzutu miało się po kilka biorów. Zdarzało się również, iż podczas spinningowania wędkarze stojący obok wyciągali w tym samym czasie wielkie sztuki.